Kryzys – słowo, które od wielu miesięcy odbija się czkawką na światowym rynku i chyba żaden człowiek nie jest od niego całkowicie wolny. Wrzenie zaczęło się od upadku jednego z największych banków w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie, w dobie wielkiej koniunktury, zapożyczali się na ogromne sumy, a potem nie spłacali kredytów. Ważniejsze było dostatnie życie codzienne, aniżeli zadbanie o własna przyszłość. Taka mentalność od początku skazana była na zagładę, a jednak banki nadal pożyczały i nadal uzależniały od siebie kolejne rzesze ludzi. W końcu czara goryczy przelała się, bank upadła, a koniunktura załamała się. Amerykanie przestraszyli się nie na żarty, drżały również i inne banki zaczynając ostrożniej przyznawać kredyty i coraz intensywniej ściągać dotychczasowe zadłużenie. Fala nieufności zalała cały świat. Wskaźniki giełdowe zaczęły spadać na łeb i na szyję i każde zapewnienie rządów, każda nowa ustawa czy rozporządzenie nie mogły powstrzymać tej pochyłej drogi w dół. Jak każda reguła musi mieć wyjątek, tak i tu zdarzył się takowy. Mimo wszędobylskiego zahamowania gospodarczego pojawił się jeden kraj, którego wskaźniki wciąż zabarwione były na zielono. I trudno dojść do tego, czy fenomen ten ma swoje podłoże w dopłatach unijnych, opieszałości rządu wobec projektowania i wprowadzania reform, a może opiera się na zwykłym cudzie, który od tak wielu lat spływa na ten kraj w momencie, gdy jest najbardziej pożądany. Historia pokarze.
-
Najnowsze wpisy
Kategorie
Polecamy